Thursday, April 3, 2008















O właśnie...


Zdaje się, że nawet mnie uprzedził...
A ja sierota, dotarłam do tego dopiero dzisiaj...

www.polskatimes.pl/17,29352.htm


PS> A to stanowisko innego uczestnika jutrzejszej debaty - J. Gowina

www.polskatimes.pl/17,18480.htm


PS. Z dziś z 2 kwietnia 2008r.

Foto miało być ale mi nie wyszło. Jednak kiedy klikniecie ramkę - zobaczycie na stronie

I jeszcze tu:

http://duchowy.pl/content/view/2159/84/

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,9813245,wiadomosc.html?ticaid=15a3b


Zbliża się kolejna rocznica...

W Archidiecezji gdańskiej już 30 marca rozpoczną się uroczystości z nią związane i potrwają do 2 kwietnia.

We wtorek, 1 kwietnia 2008r. w Gdańsku o godz.18.00, w siedzibie Polskiej Filharmonii Bałtyckiej na Ołowiance odbędzie się debata na temat "Wiosna czy jesień Kościoła?"
Nie dojadę. Może gdybym wcześniej znała ten rozkład…
Ale transmisja debaty zaplanowana jest przez stację TVN24.

Szkoda tylko, że w ten sposób nie będzie można zadać pytań. Zmierzymy się tu?

Wg programu, który można odnaleźć w necie – na pytanie "Gdzie jest granica między boskim a cesarskim?" odpowiedzi będzie szukał Jacek Pałasiński.

Powiedziałabym, że chyba ciągle w tym samym miejscu.
„On ich zapytał: «Czyj jest ten obraz i napis?» Odpowiedzieli: «Cezara». Wówczas rzekł do nich: «Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga» (Mt 22, 20-21)

Przechodząc na grunt jurydyczny - mamy w prawie państwowym określone pewne zasady.
Art. 25 Konstytucji:

1. Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione.
2. Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.
3. Stosunki między państwem a kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego.
4. Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a Kościołem Katolickim określają umowa międzynarodowa zawarta ze Stolicą Apostolską i ustawy.
5. Stosunki między Rzecząpospolitą Polską a innymi kościołami oraz związkami wyznaniowymi określają ustawy uchwalone na podstawie umów zawartych przez Radę Ministrów z ich właściwymi przedstawicielami.

A to treść artykułu 1. Konkordatu:

Rzeczpospolita Polska i Stolica Apostolska potwierdzają, że Państwo i Kościół Katolicki są - każde w swej dziedzinie - niezależne i autonomiczne oraz zobowiązują się do pełnego poszanowania tej zasady we wzajemnych stosunkach i we współdziałaniu dla rozwoju człowieka i dobra wspólnego.

Znamy też z historii kościoła polskiego słowa "Rzeczy Bożych na ołtarzach Cezara składać nam nie wolno. Non possumus!"

A może dziś trzeba odwrócić sytuację?

Co - kiedy kapłan pragnie zająć miejsce przynależne Cezarowi?

Jeśli nie słucha zwierzchnika Kościoła Katolickiego (pamiętne przemówienie Benedykta XVI podczas wizyty w Polsce w archikatedrze warszawskiej: "Wierni oczekują od kapłanów tylko jednego, aby byli specjalistami od spotkania człowieka z Bogiem. Nie wymaga się od księdza, by był ekspertem w sprawach ekonomii, budownictwa czy polityki. Oczekuje się od niego, by był ekspertem w dziedzinie życia duchowego")…

Jeśli jeden zakonnik sprawuje dziś "rząd dusz"…

Jeśli żaden z jego przełożonych nie wyciąga konsekwencji…

Pomimo zapisów Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1983r.:
Kan. 663

§ 1. Pierwszym i podstawowym obowiązkiem wszystkich zakonników powinna być kontemplacja rzeczy Bożych oraz ustawiczne zjednoczenie z Bogiem w modlitwie.

Kan. 696

§ 1. Członek może być wydalony także z innych przyczyn, jeśli są poważne, zewnętrzne, poczytalne i prawnie potwierdzone, jakimi są: habitualne zaniedbywanie obowiązków życia konsekrowanego; powtarzające się naruszanie świętych więzów; uporczywe nieposłuszeństwo prawnym nakazom przełożonych w poważnej materii; wielkie zgorszenie powstałe wskutek zawinionego zachowania się członka; uporczywe podtrzymywanie lub rozpowszechnianie poglądów potępionych przez Nauczycielski Urząd Kościoła; publiczne przyjęcie ideologii przepojonych materializmem lub ateizmem; bezprawna nieobecność, o której mowa w kan. 665, § 2, trwająca pół roku; inne podobne poważne przyczyny, określone ewentualnie własnym prawem instytutu.
§ 2. Do wydalenia członka ślubów czasowych wystarczają także mniej ważne przyczyny, określone we własnym prawie.

To może potrzeba nam bardzo odważnego polityka - by dziś powiedział: "Non possumus!"?

Bo gdzie bylibyśmy dziś gdyby nie tamto "non possumus", sprzed 55 lat?
Jan Paweł II zdawał się nie mieć wątpliwości : "Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego Papieża-Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary, nie cofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry i tego całego okresu dziejów Kościoła w Ojczyźnie naszej, które związane są z Twoim biskupim i prymasowskim posługiwaniem" (słowa z 23 października 1978r.)

A gdzie byłby świat bez Tego Papieża...

Chociaż lektura "Zapisków więziennych" Prymasa Tysiąclecia nie jest łatwa. Zmusza do udzielenia sobie samemu odpowiedzi na kłębiące się w głowie pytania.

Gdzie możemy się znaleźć, jeśli dziś zabraknie "non possumus" prezydenta jako głowy państwa czy premiera jako szefa polskiego rządu?

To wymiar polityczny tego pytania…

Znajdzie Pan odpowiedź, Panie Jacku?
Nie tu, tego nie oczekuję, to jasne...


Jarosław Gowin ma szukać odpowiedzi na inne pytanie: "Czy można zmieniać Kościół z drugiej strony ołtarza?"

Najpierw może uściślenie?
Co mam rozumieć pod pojęciem "drugiej strony ołtarza?"
Od strony wiernych?

Jeśli tak - to oddam głos Benedyktowi XVI. Jeszcze jako kardynał J. Ratzinger w "Duchu Liturgii" omawiając także zmiany posoborowe w usytuowaniu ołtarza, napisał:
"Zwrócenie się kapłana do ludu czyni ze wspólnoty zamknięty krąg. Wspólnota w swym kształcie nie jest już otwarta ani do przodu, ani do góry, lecz zamyka się w sobie samej. Wspólne zwrócenie się na Wschód nie oznaczało ani tego, że "celebruje się do ściany", ani tego, że kapłan "odraca się plecami do ludu." (...) Albowiem tak jak w synagodze wspólnie patrzono w stronę Jerozolimy, tak i tutaj wspólnie patrzy się "na Pana"(...) To nie spojrzenie na kapłana jest ważne, lecz wspólne spojrzenie na Chrystusa".

Jeśli tak, to gdzie jest ta "druga strona ołtarza"?
A może biorąc pod uwagę sferę zainteresowań pana posła, skupić się nie na wiernych, a na niewierzących?

Wtedy to pytanie nabiera innego sensu. Dla mnie chyba głębszego. A odpowiedź jawi mi się prostszą. Można. Własnym świadectwem...? Ale bez chęci jakiegokolwiek "zawłaszczania".
I tu pozwolę sobie na bardzo osobistą refleksję – nie wiem jak to się dzieje, ale po raz kolejny dane mi było tego doświadczyć – podziękowania ze strony księdza. Za obecność. Za słowa. Tak po prostu. To tym dziwniejsze, że bezpośrednio słyszy je ode mnie raz w roku, podczas kolędy... Nie tylko są "gładkie"...
Żeby nie było zbyt zarozumiale - biorę naturalnie poprawkę na kurtuazję… :-)


Halina Radacz (diakon parafii ewangelicko-augsburskiej w Żyrardowie, członek Synodu Kościoła i przewodnicząca Komisji Synodalnej ds. kobiet, pracuje w Redakcji Ekumenicznej TVP) zajmie się jeszcze inną kwestią - "Jak wychowywać młodych idealistów?"

Powiedziałabym - przede wszystkim - czymś zaciekawić. Nieważne - w szkole, w salce parafialnej czy przy rodzinnym stole. Dzieci słuchają… I kiedy coś je zaciekawi – zaczynają szukać odpowiedzi. Zaczynają myśleć "na własny rachunek" (nie moje to sformułowanie...).

Każdy z nas jest w jakimś stopniu określony przez środowisko, w którym wyrasta.
Ale kiedy zaczyna używać rozumu… może ukształtować w sobie poglądy. Może określić swój stosunek do świata. Samodzielnie. Poprzez przyjęcie niektórych poglądów środowiska, w którym dojrzewał, uznanie ich za zgodne z własnym "ja" oraz poprzez zanegowanie innych i ich odrzucenie.

Można też przejąć bezkrytycznie te wszystkie, które podane nam zostały na tacy.
To zapewne najłatwiejsze.
Ale czy wtedy to będę naprawdę "ja"? Jednostka? Homo sapiens?


I wreszcie, Andrzej Seweryn spróbuje odpowiedzieć zebranym "Czy Zachód zepsuje polską duszę?"

Można by zbyć to pytanie żartobliwym "zepsutego nic nie zepsuje" :-)
Ale co to właściwie jest "polska dusza"?
To zastawiam otwarte, bo to co mi biega po głowie, chyba się nie bardzo nadaje do publikacji…
Zżymam się ostatnio na takie zbitki.

Dziwny krąg... Od słów Prymasa Wyszyńskiego do aktora, który wcielił się w tę postać w filmie...

Z ciekawością posłucham debaty.

Ale obserwując to co się dzieje, nie tylko u nas - choć na tym się skupiłam - odpowiem "na czuja", że jednak jesień…



Więcej o obchodach na stronie:
http://www.areopag.pl/

PS. Wydawało mi się, że ma ostateczną formę. A dziś, w sobotę, dodałam już dwa zdania...

No comments: